7 grzechów głównych w biznesie: lenistwo, czyli…gdyby mi się chciało tak jak mi się nie chce.

Nadszedł czas na wzięcie pod biznesową lupę ostatniego z siedmiu grzechów głównych. To jest ten, który potrafi zrobić potężne spustoszenie w życiu człowieka, prowadząc do frustracji, niskiego poziomu życia i życiowego niespełnienia. Podobnie zresztą manifestuje swoją obecność w firmie – obniżając zaangażowanie prowadzi do obniżenia przewagi operacyjnej, a to z kolei prowadzi do obniżenia przewagi konkurencyjnej. Z kolei brak przewagi konkurencyjnej prowadzi do spadku zysków i jeszcze większego niezadowolenia zespołu…

Czytelniku – pozwól, że przedstawię ci LENISTWO!

Lenistwo i jego skutki w biznesie.

Lenistwo to taki cwaniak, który w zamian za twój bezcenny czas daje ci złudzenie chwilowej ulgi.

Czym jest, a czym nie jest lenistwo?

Zacznijmy od początku. Przez lenistwo rozumiem postawę, gdy np. mogąc zrobić coś pożytecznego dla świata, człowiek nie wykonuje żadnego kroku w tym kierunku, a jedynym uzasadnieniem dla tej bierności jest stwierdzenie „nie chce mi się” czy „jutro też jest dzień”. Pewnie, że jutro też jest dzień, ale zmarnowanego czasu nic nie wróci – minie bezpowrotnie.

Jeżeli nie wykonujesz jakiegoś zadania, bo nie masz do tego niezbędnych zasobów czy kompetencji, to oczywiście nie oznacza lenistwa. Wówczas jednak należy sobie zadać pytanie: co mogę zrobić, aby niezbędne zasoby zorganizować lub w jaki sposób mogę przyspieszyć ten proces?

Podobnie gdy czujesz, że zrobienie czegoś może być słuszne, ale tego nie robisz, bo się boisz. Wtedy oczywiście nie mamy do czynienia z lenistwem, lecz ze strachem. Po raz kolejny powstaje jednak pytanie: co mogę zrobić, aby ten strach osłabić? Kto lub co może mi pomóc, abym przemógł swój strach? Lenistwo jest wtedy, gdy mogąc szukać rozwiązania, po prostu tego nie robisz.

Ogólnie stawką nie jest tutaj kwestia, czy zrobisz coś dzisiaj czy jutro. Stawka w walce z lenistwem jest o wiele większa: tutaj idzie o twoje życie, a konkretnie o poczucie spełnienia, satysfakcję życiową, jak najlepsze wykorzystanie otrzymanych talentów (tak, tak – każdy ma pewną pulę talentów i jest odpowiedzialny za ich rozwijanie; argument typu „jestem beztalenciem” nie przejdzie, bo jest nieprawdziwy).

Ok, tyle tytułem wstępu – a teraz przejdźmy do konkretów :)

Lenistwo w biznesie, odsłona pierwsza: „To moja sprawa”

Niestety nieprawdą jest, że skutki grzechu lenistwa dotyczą tylko „winowajcy”. Jeżeli zaniedbuję swoje obowiązki w firmie, to tak naprawdę cierpi cały zespół: cele organizacji są osiągane wolniej, a niezaangażowana postawa wpływa deprymująco na kolegów z pracy, co sprawia, że wspólna praca przynosi mniej radości i satysfakcji. A wszystko zaczyna się od całkiem niewinnego „nic się nie stanie jeśli sobie odpuszczę”. Jeżeli masz problem z motywacją w pracy, to warto poszukać przyczyn takiego stanu rzeczy. Może powinieneś lepiej rozpoznać swoje talenty (są do tego świetne narzędzia) i poszukać sobie nowej roli w firmie, która będzie dawać większe korzyści firmie i będzie bardziej spójna z tym, co kochasz?

Lenistwo w biznesie, odsłona druga: minimalizm

„Byle do szesnastej i jestem wolny”  – znasz to stwierdzenie? :)

Takie podejście do swojej pracy sygnalizuje, że człowiek robi coś, czego do końca nie lubi robić. W efekcie, zamiast dawać światu jak największą wartość, zaczyna skupiać się na tym, jak tu „zarobić jak najwięcej, robiąc jak najmniej”. Nie tędy droga. Jeżeli należysz do tych osób, które w pracy ciągle spoglądają na zegarek i koncentrują się tylko na tym, by jak najwcześniej skończyć pracę, to wyrządzasz krzywdę nie tylko swojej organizacji, ale przede wszystkim samemu sobie. Paradoksalnie, im mniej wartości dajesz w pracy, tym bardziej marnujesz swój potencjał i tym mniej się rozwijasz. Część ludzi ulega pewnej nonsensownej iluzji, wg której im mniej dali z siebie w pracy, tym więcej zyskali, nawet dopatrując się w tym „zysku”

Przykład – historyjka, rozmowa dwóch znajomych:

„Stary, słuchaj tego: gość zatrudnił mnie do pomocy przy spawaniu metalowych konstrukcji, ale tak zakombinowałem, że praktycznie nic nie robiłem, a pieniądze i tak wpadły. A Romek ten frajer pracował jak wół za tą samą stawkę.”

Pozornie może się wydawać, że ten który nic nie robił, a dostał pieniądze jest „wygranym”. Smutna prawda jest jednak taka, że to on wyszedł na prawdziwego frajera, bo zmarnował czas, w którym mógł podnieść swoją reputację i podszkolić.

Wniosek – odpowiedz sobie następujące pytania:

  • W jaki sposób mogę generować większą wartość dla zespołu?
  • Czy moje obecne obowiązki pozwalają mi w pełni wykorzystywać mój potencjał?
  • Co mógłbym zmienić, aby moja praca dawała mi energię i chęć do działania?

Im więcej z siebie dasz, tym więcej otrzymasz – naprawdę nie warto iść drogą minimalizmu, nawet jeżeli początkowo wydaje się przyjemna i wygodna.

Lenistwo w biznesie – odsłona trzecia: „Mam świetne wyniki, więc nie muszę robić nic więcej.”

W tym przypadku doskonale widać, jak jeden grzech (pycha), prowadzi do drugiego (lenistwo). Nieustanny rozwój jest szczególnie ważny w przywództwie – jedną z cech dobrego lidera jest to, że nieustannie poszerza swoją wiedzę i umiejętności, aby stale być wzorem dla swoich ludzi oraz móc dalej ich poprowadzić. Niestety w pułapce samozadowolenia bardzo łatwo jest ulec przekonaniu, że wszystko robi się najlepiej i żaden dodatkowy wysiłek nie jest potrzebny. Już teraz mogę z dużą dozą pewności powiedzieć, że wpadając w ten mechanizm stracisz swoją obecną pozycję (nawet jeśli jesteś liderem), co spowoduje gniew, frustrację i szukanie winnych dookoła. Na szczęście możesz tego uniknąć. Oto kilka sposobów:

  • Nawet jeżeli już teraz osiągasz w czymś świetne rezultaty, zadawaj sobie pytanie:
    W jaki sposób mogę zrobić z tego jeszcze więcej dobra?
  • Pogłębiaj wiedzę w obszarach, które cię interesują – czytaj, bierz udział w szkoleniach/warsztatach, przyswajaj praktyczne informacje, korzystaj z mentoringu
  • Spotykaj się z ludźmi o podobnych zainteresowaniach, zajmujących się rozwiązywaniem podobnych problemów
  • Przyjmij postawę ucznia. Znasz słynne słowa Sokratesa „Wiem, że nic nie wiem” ? Przypominaj sobie je regularnie, aby stale uświadamiać sobie poziom swojej niewiedzy. Dzięki temu twój umysł będzie bardziej otwarty na przyswajanie nowej wiedzy i głodny poznawania.

Jeżeli dodatkowo jesteś liderem biznesu, to pamiętaj, że lider nie może poprowadzić swoich ludzi dalej niż on sam. Pewnie, że leżenie lub oglądanie telewizji może być przyjemniejsze niż uczenie się – nie pozwól jednak, aby to zabiło rozwój twój i ludzi, którzy na ciebie liczą.

Ten tekst dał ci do myślenia? Spokojnie, to bardzo dobry znak. W razie pytań pisz śmiało, postaram się pomóc.

Comments are closed.