7 grzechów głównych w biznesie: obżarstwo, czyli nadmierna konsumpcja

Głównych grzeszków biznesowych ciąg dalszy. Nie zwalniamy tempa i po „zazdrości” przechodzimy do…no właśnie – do czego? Oficjalnie ten grzech nazywa się nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu czy też obżarstwem, choć myślę, że sformułowanie „nadmierna konsumpcja” będzie bardziej pasować do biznesowej formuły tego artykułu. Dzisiaj poznasz dwa (niezbyt przyjemne) objawy piątego grzechu głównego w biznesie oraz sposoby na uniknięcie powiązanych z nimi problemów w firmie.

Nadmierna konsumpcja potrafi skonsumować nawet najlepiej zapowiadający się biznes.

Nadmierna konsumpcja potrafi skonsumować nawet najlepiej zapowiadający się biznes.

Objaw nr 1: Nadmierna konsumpcja kapitału

Osobiście potkałem się z przykładami firm, które miały naprawdę duży potencjał rozwoju – znalazły się we właściwym miejscu o właściwej porze. Niestety ich finał był taki, że w momencie najlepszych warunków na wzrost…popadły w ogromne długi i prostu się rozpadły. Przyczyną była nadmierna konsumpcja kapitału i brak przyszłościowego myślenia. W ubiegłym miesiącu poznałem też historię innej firmy, w której jeden z trzech współwłaścicieli zainwestował firmowe pieniądze w nowiutkie auto, gdy organizacja była w trudnej sytuacji finansowej. To przelało czarę goryczy pozostałej części załogi – po niedługim czasie ów wspólnik został odsunięty od podejmowania decyzji w firmie. To tylko dwa przykłady, a można ich mnożyć znacznie więcej. Niestety.

Jedna z podstawowych zasad zarządzania finansami mówi: nigdy nie bierz kredytu na cele konsumpcyjne. W biznesie niezwykle ważne jest zapewnienie płynności finansowej – bez tego nawet największa firma może się szybko „zwinąć”. Niestety często pojawia się pokusa, by wypracowane środki przeznaczyć na tzw. „dobra statusowe”, czyli przedmioty pokazujące status człowieka. Te pokusy są bezpośrednio powiązane z niezaspokojonym ego, które w ten sposób chce się dowartościować. Ten mechanizm jest niebezpieczny zarówno w aspekcie indywidualnym (jednostkowym), jak i zbiorowym (cała firma). W aspekcie indywidualnym prowadzi do błędnego koła, w którym człowiek próbuje wypełnić wewnętrzną „dziurę” w poczuciu własnej wartości za pomocą przedmiotów, ale jest z góry skazany na porażkę, ponieważ pewne zranienia nie mogą być zaleczone żadnymi rzeczami materialnymi – wymagają np. akceptacji, przebaczenia czy pogłębienia świadomości.

Na poziomie zbiorowym nadmierna konsumpcja może prowadzić po prostu do bankructwa i tragedii całej załogi.

Niby oczywiste. W takim razie – jak tego uniknąć?

Jest takie bardzo mądre powiedzenie (jedno z moich ulubionych): pycha kroczy przed upadkiem. W biznesie, który jest obecnie zdominowany przez kulturę osiągnięć i rywalizacji, często pojawia się chęć pokazania swojej wyższości nad kimś, pochwalenia się czy zaimponowania majątkiem itd. Niestety tego typu próżność bardzo szybko może się zemścić w postaci trudnej sytuacji materialnej, zniszczonych relacji czy w skrajnym wypadku chorób wewnętrznych (psychosomatyka).

Jako lekarstwo proponuję Tobie dzisiaj zastąpienie pychy pokorą i wejście w postawę sługi. Dokładnie tak – bądź sługą dla swoich klientów, kolegów z pracy, przełożonych czy podopiecznych. Ta metoda znakomicie przeciwdziała pojawianiu się pychy i jej destrukcyjnych mechanizmów, m.in. pokusy nadmiernej konsumpcji. Dla niektórych osób taka zmiana może być naprawdę trudna (zwłaszcza tych silniej zniewolonych wewnętrznie), ale naprawdę warto podjąć wyzwanie.

Niezależnie od tego, czy jesteś szefem firmy, czy pracujesz na etacie, zastanów się nad poniższymi pytaniami:

  • W jakim stopniu zabezpieczam firmę (czyli zespół) pod kątem finansowym?
  • Czy wydaję środki na cele naprawdę ważne i potrzebne mnie / mojemu zespołowi?
  • Czy wykorzystuję pieniądze do podkreślania własnego statusu? Jeżeli tak, to dlaczego odczuwam taką potrzebę?
  • Czy pieniądze w mojej firmie są wydawane w sposób racjonalny?
  • W jaki sposób mogę poprawić sposób wydawania / inwestowania pieniędzy przez mój zespół firmowy?
  • W jaki sposób mogę pomóc moim przełożonym/podopiecznym w wewnętrznej walce z mechanizmami ego?

Uczciwe zastanowienie się i poszukanie odpowiedzi na powyższe pytania może Ci przynieść naprawdę potężne efekty. Jeżeli będziesz jednym z nielicznych, który to zrobi, to gwarantuję Ci, że wpadniesz na zupełnie nowe pomysły i przemyślenia.

Objaw nr 2: Brak funduszy na rozwój

No tak…zapewnienie płynności finansowej to nie wszystko. Mogłoby się wydawać, że jeżeli firma nie ma długów, to hulaj dusza piekła nie ma i można sobie już tylko używać. W praktyce to nie wygląda tak różowo. Gdybyś zaprosił mnie do swojej firmy i powiedział, że ma ona płynność finansową, nie ma nieuregulowanych zobowiązań itd., to moje następne pytanie by brzmiało: a jaką część zysku przeznaczacie na rozwój?

Jako promotor idei „turkusowego zarządzania” nie jestem zwolennikiem centralnego planowania budżetów, jednak wychodzę z założenia, że organizacja powinna uwzględniać w swojej polityce coś takiego jak „badania i rozwój”, a co się z tym wiąże – dawać pracownikom pewną pulę do wykorzystania w tym zakresie, nie narzucając sposobu jej wykorzystania, ponieważ to już jest pole do kreatywności i zaangażowania załogi.

W tym miejscu chcę, abyś zastanowił się:

  • Czy moja firma ma środki na badania i rozwój? Jeżeli nie, to co można zrobić, aby je wygenerować?

 

Podsumowując:

Nadmierna konsumpcja to prosta droga do bankructwa.

Jest ona bezpośrednio powiązana z niezaspokojeniem ego i próbą wynagrodzenia sobie jakiegoś braku.

Najlepszym lekarstwem na ten grzech jest wzbudzenie w sobie pokory.

Poradzenie sobie z tym grzechem w biznesie objawia się płynnością finansową oraz możliwością zabezpieczenia części środków na szeroko rozumiany rozwój zespołu.

 

Jeżeli czujesz, że mogę pomóc Tobie lub Twojemu zespołowi – pisz śmiało.

Comments are closed.