Wewnętrzny spokój jako styl życia

Wewnętrzny spokój i  równowaga emocjonalna to coś, czego szczególnie brakuje większości ludzi w dzisiejszym świecie. Ich brak z kolei niesie ze sobą katastrofalne konsekwencje w postaci depresji, toksycznych związków, błędnych decyzji w biznesie, kiepskich relacji, konfliktów w rodzinie i w pracy, braku poczucia własnej wartości itd.

Dzisiaj dzielę się z Tobą kilkoma ćwiczeniami, które lubię stosować i uważam za niezwykle przydatne do zostania „emocjonalnym ninja” ;-) Głęboko wierzę w to, że gdy zaczniesz je stosować, to zwyczajnie zaczniesz czuć się lepiej i pewniej. Owocnej lektury.

Ćwiczenie 1:

Na początku dnia znajdź chwilę czasu (może to być dosłownie 5 minut) na to, aby usiąść wygodnie w całkowitej ciszy. Niech żaden dźwięk nie rozprasza Twojej uwagi. Zamknij oczy i wyczyść umysł ze wszelkich myśli, kierując swoją koncentrację ku sercu, wsłuchując się w jego rytm. Rozluźnij się. Trwaj w tym stanie przez kilka minut, oddychając głęboko i regularnie (dłuższy wdech, krótsze przytrzymanie powietrza w płucach, dłuższy wydech). Hartuj się w ciszy.

Ćwiczenie 2:

Rano po przebudzeniu znajdź 5-10 rzeczy, za które jesteś wdzięczny. Nie muszą to być wielkie sukcesy – warto cieszyć się kolejnym dniem, zdrowymi kończynami, obecnością bliskiej osoby obok, miłymi sąsiadami, pięknie zakwitającym kwiatem na parapecie itd. Po takim pozytywnym naładowaniu się o wiele łatwiej jest być miłym dla ludzi, a w przypadku sytuacji stresowych – nie ulegać tak łatwo emocjom.

Ćwiczenie 3:

W sytuacji emocjonalnie trudnej, gdy czujesz lęk, zadaj sobie pytanie: „Co najgorszego może się zdarzyć, jeżeli…?”.  Po słowie „jeżeli” możesz wstawić np. „jeżeli zostanę odrzucony(a)”, „jeżeli nie spodoba im się moja prezentacja”, „jeżeli to mi się nie uda”, „jeżeli ten biznes nie wypali” itd. Często okazuje się, że na skutek lęku wyolbrzymiamy skutki jakichś wydarzeń lub decyzji w naszym życiu i marnujemy wiele życiowych szans. Zwykle po kilkukrotnym zadaniu sobie pytania „Co najgorszego może się zdarzyć, jeżeli…?” w końcu dojdziemy do momentu, że w sumie nie wydarzy się nic, czego nie bylibyśmy w stanie po prostu zaakceptować.

Np. jeżeli ktoś się boi wystąpień publicznych, a sytuacja życiowa wymusiła na nim konieczność takiego wystąpienia, to w najgorszym wypadku publiczność może nie być zadowolona z wystąpienia. Pytanie brzmi: „I co z tego, że będzie niezadowolona? Nie jestem zupą pomidorową, żeby wszyscy mnie lubili”. Podejdź do wyzwania na zasadzie: dam z siebie ile potrafię, a resztę zostawiam Bogu – akceptując zarówno sukces, jak i jego brak.

Miłość czy lęk?

W życiu można działać z dwóch pozycji: lęku lub miłości. Lęk objawia się tym, że próbujesz przed czymś uciec, brakuje ci wiary. Miłość z kolei bazuje na ufności i akceptacji – od samego siebie począwszy.

Postawa miłości – przykład z biznesu:

Prowadząc transformację zarządzania i przywództwa w przedsiębiorstwach, postawę miłości staram się okazywać np. poprzez unikanie szukania winnych problemu, akceptację słabości poszczególnych członków zespołu oraz wspólne szukanie dla nich takiej roli w firmie, która będzie w największym stopniu spójna z ich naturalnymi talentami i stylem pracy. Czuję się współodpowiedzialny za rozwój mojego podwładnego i przydzielenie mu takiej roli, w której wniesie jak największą wartość dodaną dla zespołu, dobrze się przy tym czując. Działanie z pozycji lęku cechowałoby się np. zmuszaniem innych do robienia czegoś w czym nie czują się dobrze, szukaniem winnych, obarczaniem innych odpowiedzialnością za niepowodzenia, chęcią ścisłego kontrolowania czy zastraszania ludzi.

Popatrz jak bardzo różnią się owoce miłości i lęku. Podążaj za miłością: ufaj sobie, kochaj siebie, wybaczaj sobie. Owocem takiej decyzji będzie:

  • wewnętrzny pokój
  • większa pewność siebie
  • jaśniejsze myślenie w stresowych sytuacjach (lepsze decyzje)
  • większa swoboda w kontaktach z innymi ludźmi

Comments are closed.